MENU

Teledysk HIOB (I)
i poszukiwania ciszy w mieście

(Ten artykuł jest częścią cyklu:
Część I o poszukiwaniu ciszy w mieście

Część II o współczesnych wojownikach

Część III o poszukiwaniach sensu

Część IV o postrzeganiu siebie

Część V – wstęp i finał w jednym – o radości tworzenia)

 

MIASTO

Dziś przeprowadzaliśmy swoisty eksperyment społeczny, o którym oczywiście znacznie więcej dowiecie się już niedługo oglądając materiał audiovideo. Póki co nie zdradzę nic więcej 🙂

Co jednak dla mnie ważniejsze, wspomniane sceny stały się dla mnie pretekstem ku odkrywaniu magii przestrzeni zurbanizowanej. Jestem, jak zapewne wielu z Was, przyzwyczajony do przemyślenia szybkim tempem od celu do celu, od miejsca do miejsca. Często dodatkowo ze słuchawkami odcinającymi mnie od zgiełku zewnętrznej orkiestry, która nigdy nie zaznała dyrygenta (czemu właściwie nie drygenta?). Dla odmiany trudno mi wyobrazić sobie podobną potrzebę na łonie przyrody. Zgiełk wron musiałby być iście filmowy 😉

Tak też było dzisiaj. Często bardziej skupiony na uchwyceniu odpowiedniego kadru, bolącym ramieniu od utrzymywania kamery w odpowiedniej pozycji, czy próbując nie wpaść na innych, równie zajętych sobą ludzi pozwalałem przestrzeni bezrefleksyjnie przemykać przeze mnie. Do czasu.

CISZA

Przez długie 10. minut zasłuchaliśmy się z zamkniętymi oczami w samo centrum pośpiechu i odkryliśmy w nim ciszę. Jest ona dobrze ukryta, na pierwszy rzut oka Przemyka chyłkiem w cieniach budynków, drży pod wyciem syren i ustępuje pokrzykiwaniom ludzi.

Gdzie właściwie się kryje? W tle.

Jest bowiem głęboka i nieprzebrana właśnie dlatego, że otoczona rozedrganą membraną nie-miejsc (Marc Augé, Non-places), które nie przynależą do niczego, do nikogo, tylko do samych siebie. Ich użytkownicy – my – mijamy je jako „podrodze do” lub „… od”. Tak samo jak las potrafią przysłonić pojedyncze drzewa.

Na łonie przyrody jest oczywiście łatwiej uchwycić to delikatne piękno o którym tu mówię. Łatwiej jest w tym wszystkim dostrzec siebie.

POŚPIECH

Miasto jednak jest, z samej swej natury, czymś sztucznym i do pośpiechu stworzonym. W chwili zadumy, a dla niektórych po prostu w teraz, można w nim jednak dostrzec wiele więcej.

Każdemu polecam zasłuchanie w miejską ciszę w godzinach szczytu. Ciekawe co Wam przyjdzie w niej dostrzec, jeśli chcecie napiszcie w komentarzu. A czym jest dla mnie ona sama przeczytacie w dziale SENS o Ciszy.


Zapraszam do kontaktu lukasz@nowespojrzenie.pl