MENU

Teledysk HIOB (II)
i współcześni wojownicy

(Ten artykuł jest częścią cyklu:
Część I o poszukiwaniu ciszy w mieście

Część II o współczesnych wojownikach

Część III o poszukiwaniach sensu

Część IV o postrzeganiu siebie

Część V – wstęp i finał w jednym – o radości tworzenia)

Zawsze mnie zastanawiało jak silne parcie można mieć na sukces, na pieniądze, na sławę – tzw. szkło. Wydaje mi się, że w wielu przypadkach takie pragnienie szybko przekształca się w mus – potrzebę. Często zapewne też w niej bierze swój początek omijając szerokim łukiem głębsze treści realizacji siebie. 

To zaś znów wymaga chwil zapomnienia bliskich szaleństwu – oddaniu się substytutom jak alkohol, adrenalina, narkotyki. Zapomnienia o jakże realnym braku bezpieczeństwa, skrywanym tak głęboko, że na zewnątrz obfitującym w sztuczne przybieranie póz pełnych mięśni, agresji, władzy. 

We wnętrzu to jednak zagubienie w poszukiwaniu delikatności, zrozumienia, uczuć, których nie wolno było kiedyś ujawnić i przykrył je lęk. 

MUSZĘ

Z biegiem czasu, a więc i samoświadomości mam nieodparte wrażenie, że doświadczenia przybierają na intensywności. Może być też tak, że powiększyła się moja wrażliwość i nawet delikatne bodźce są w stanie uruchomić we mnie procesy rozwojowe. Tak czy inaczej wraz z energią i uwagą, to co spychamy do podświadomości ostatecznie musi wydostać się na zewnątrz. I bez względu czy nagle odpadamy z wyścigu szczurów, czy też sukces okupiony jest innymi wyrzeczeniami, informacja zwrotna jest jasna. Zatrzymaj się, zastanów, czy właśnie tego pragniesz i idź dalej w pełnym skupieniu w sobie, uwalniając zarówno zwierzę drzemiące w Tobie, jak i myśliwego.

Bo przedsiębiorca jest właśnie współczesnym wojownikiem. Nierzadko samotnikiem, walczącym, na własnym podwórku ze wszystkim wokół – prawem, biurokracją, zleceniodawcami i zleceniobiorcami, wykonawcami, podwykonawcami, rodziną, znajomymi… Zatracającym się w niezgodzie wobec tego, co go otacza, a jednocześnie, gdy wzbije się na wyższe poziomy drabiny, wydającym rozkazy – kierującym teatrem na tych samych, często tylko delikatnie odświeżonych,  zasadach.

Oczywiście temat jest bardzo dyskusyjny. Często mówiąc o rozwoju, a jednocześnie brzydząc się zachowaniami nastawionymi na osiągnięcie własnego, indywidualnego interesu – nie pozwalamy sobie na wzrost zaduszając w sobie pragnienie przestrzeni w jakiej będziemy mogli oddychać pełną piersi. A przecież ekspansja jest naturalnym stanem rzecz!

Z drugiej strony pomniejszanie, oddawanie odpowiedzialności jest wręcz promowane w obecnej kulturze władzy. Normą jest poddawanie się zewnętrznym naciskom. Od dziecka poddawani nieustannej tresurze, im starsi tym szybciej poddajemy się rezygnacji, tym prościej zgłuszamy naszą wewnętrzną potrzebę kształtowania rzeczywistości.

CHCĘ

Oczywiście pozostaje pytanie jak się rozwijać, jak dbać o swoją przestrzeń nie wdając się w walkę, a starając rozwiązywać wszelkie konflikty na wyższym, niż powstały problem, poziomie. Walka o zasoby jest przecież naturalnym stanem życia, codziennością i ma miejsce nie tylko w firmach, nie tylko na froncie, w polityce, ale bliżej bo w naszych rodzinach i bliżej bo na talerzu i bliżej bo jakże często z własną mocą i niemocą. 

Każda z ról jaką przyjmujemy posiada w sobie znamiona czerpania energii.

Czasem trzeba walczyć, czasem oddać miejsce, czasem wstać z kolan, a czasem jeszcze chwilę poleżeć i odpocząć, czasem walczyć o teren, a czasem pokazać i zobaczyć na co nas stać. 

Próbujemy samym sobie dyktować skuteczne tempo życia, a dopiero pogodzenie się ze sobą i wolną potrzebą kreacji, realizacji, przejawiania życia jest w stanie ten przymus uzdrowić. 

PRAGNĘ

Wyjście poza paradygmat władzy i czerpanie energii z głębokich pokładów siebie, energii samej w sobie – nie od kogoś, nie z czegoś, a energii ze stanu spoczynku, neutralnej, chętnej nam służyć jest możliwe. Dziecko ma to naturalnie. Tak po prostu jest. Istnieje w pełnej obfitości.

My jednak, dorośli, często wpierw potrzebujemy poddać się utracie, aby zaufać. Świadomie uznać, że niczego nie potrzebuję – jestem, aby mieć bez okowów przywiązania i utraty. 

Oddać się życiu i ono samo nas do tego miejsca doprowadzi.


Zapraszam do kontaktu lukasz@nowespojrzenie.pl