MENU

I. Mag, czyli zrozumienie tego co jest (lasy puszczy Krzesińskiej)

419
0
Dawno, dawno temu… Gdy pytałem, przynajmniej 30.000 lat wstecz. Choć to nie nasz czas, nie nasz świat, choć na tyle bliski, że dający się opisać. Istniała wioska, w której właściwe sobie miejsce mieli rzemieślnicy wszystkich profesji. Potencjały były w owym czasie zrównoważone w reprezentacji przez świadomość. Wspólnie działali jak jeden.
Był tam budowniczy z drewna, który formując funkcjonalne domy potrafił sprawić, aby mimo cięć, pozostawały żywe. Grały pełne radości istnienia melodie z rana budząc, a wieczorami usypiając mieszkańców do snu.
Był i rzeźbiarz, który grając na flecie potrafił formować piękne, miłe ludzkim oczom, funkcjonalne kształty – misy, kubki, świeczniki, które to jednocześnie cieszyły inne istoty. W trakcie procesu tworzenia dowiadywały się one wiele o sobie – swoich możliwościach i ograniczeniach. Gałęzie rosnąc przyjmowały kształt i wibrację melodii.
Był opiekun przyrody, który nie musiał sadzić, nie musiał doglądać i nie musiał pielić, a tylko chadzając pomiędzy wzrastającymi roślinami radował się opowiadając im historie o wzrastaniu, rodzeniu owoców i ich słodyczy, w podziękowaniach pląsając że sam mógł dzięki nim żyć i wzrastać. W istocie bowiem wszystko było jednym.
Był też wodniczy który rozmawiając z wodą zbierał ją do naczyń, aby służyły wszystkim istotom żywym. Odczytywał on z niej historie całej ziemi od jej początków i odżywiał nimi wszystkich, którzy chcieli słuchać.
A chcieli wszyscy. Wspólnie jedli i wspólnie opiekowali się dziećmi, wspólnie…

Żyjąc tak w wielkiej harmonii wszystkich elementów nie spieszył się nikt i nigdzie czerpiąc garściami ze swej obecności, z prostego istnienia w pełni zrozumienia ja jestem bo my jesteśmy.
Pewnego dnia w tej społeczności dorósł człowiek, w którym zakiełkowała myśl, by tworzyć życie. Nie tylko je wspierać, nie tylko doglądać, nie tylko radować się, śpiewać i tańczyć, nie tylko przeżywać, ale tworzyć nowe zarodki, zapładniać je swą myślą, kreować to co mogło być jeszcze nieożywione.
I choć znał języki drzew, znał język skał i powietrza, język wody, to jednak chciał poznać również to, z czego się składały. Tę tajemną formułę istnienia, składowe budulca, aby móc tworzyć nowe światy podług swego pragnienia kreacji.
Oddalił się zatem z pełnej równowagi wioski oddając odosobnieniu na długie, długie lata. Poświęcił całkowicie badaniom natury bycia, składnikom ciał i wibracjom relacji istot żywych. Przenikał myślą składowe cząstek, spajał je na różne sposoby żywiołami, tchnieniem budził do życia.

Z biegiem czasu niektórzy zaczęli zwracać się do niego o poradę. Traktowany z szacunkiem żył bowiem już kilkukrotnie dłużej niż inni. Mieszkańcy wioski żyli według cyklów ich potrzeb. Życie naturalnie się kończyło i odchodzili, a żyli długo, bo niemal 1000 lat. Mag zaś kilkukrotnie dłużej i w dobrym zdrowiu. Lata mijały, na ziemi zachodziły zmiany, a do niego zaglądano coraz rzadziej.
Gdy żył już niemal 3000 lat w wiosce przypomniano sobie o nim. A trzeba dodać, że rok po roku narastały trudne czasy. Owoce stawały się mniejsze, drzewa ciszej szeptały, a ludzie zaczęli chorować.
Zdziwił się Mag gdy dotarło do niego co się dzieje. Zbyt pochłonięty swymi badaniami dopiero teraz dotarła do niego plaga degeneracji jaka postępowała wszędzie wokół niego, a jako, że pracował intensywnie nad poznaniem rzeczy, eksperymentował nad sobą i wciąż i wciąż pragnął i kreował więcej życia, teren którego nie opuszczał, omijała.
Przyjął delegację mieszkańców i długo rozmawiali o naturze rzeczy i problemów jakie ich nawiedziły szukając rozwiązań – tego jak można się było z nieuniknionym pogodzić. Mag postanowił udostępnić im wszystką swoją wiedzę i umiejętności. I tak, przez jakiś czas pracowali wspólnie.
Czas pokazał, że tylko silne pragnienie poznania mogło stan dotychczasowy zatrzymać. Każda natomiast myśl inna, każde sięgnięcie do przeszłości, każde zawahanie nad istotą rzeczy i tym w jakim kierunku prowadzi ta droga, skutecznie odwracała uwagę i zawracała proces życia a pozwalała na więcej rozpadu. Coraz częściej i częściej niczym silny nurt rzeki i w końcu do każdego dotarło, że w wiedzy o naturze rzeczywistości nie drzemie wiedza wspierająca życie. Poprzez poznanie elementów konstrukcji świata, świętych graalów i alchemicznych formuł nie da się tchnąć na powrót życia.
To poprzez życie pełnią oddechu, pasją kreacji można życie wspierać i zasilać. Poprzez zgodę i akceptację można zostać zapłodnionym myślą Źródła i wspólnie z nim kreować siebie i wszystko co wokół. Mag zatem nie miał odpowiedzi. On był odpowiedzią wcielając życie w życie.

Człowiekiem tym i Magiem był Magus. I dopiero w dzisiejszych czasach, dziś i teraz, zrozumiał naturę istnienia.
Wszystko jest tym samym. Najwyższa świadomość i najwyższe poznanie są jednocześnie najniższym potencjałem, na którym to może kiełkować świadomość młoda.
Wszystko jest właściwe w całym stworzeniu, nic nie potrzebuje zmiany.
Ocena prowadzi na manowce i dzięki uwewnętrznieniu możemy sami zachować pełnię spokoju wobec zachodzących zmian, fluktuacji życia.
Być poznaniem siebie i świadczyć o nim w procesie poznania to prawdziwie istnieć.
Prawdziwie być suwerennym sobą.

Zapraszam do kontaktu lukasz@nowespojrzenie.pl