MENU

SZCZYT
granice wytrzymałości

0
793
0

Jeśli miarą spełnionego zmęczenia jest sukces, to wejście 900metrów w górę bez niezbędnego przygotowania było jedną z tych rzeczy, które udały mi się najlepiej.

Poszukiwanie swoich granic, nawet jeśli nie jest początkowo zamiarem, to jednak zbliża nas w niesamowicie bezpośredni sposób do nas samych. Na granicy wytrzymałości mamy niepowtarzalną okazję poznać siebie lepiej, bliżej i pełniej.

Często przez długi czas mierzymy się z problemami, które z biegiem czasu przeradzają się w mentalne fiksakcje. Gdy nie pozwalamy im się rozproszyć, zwolnić, stale naciskamy szukając rozwiązań one nie mogą się przebić. Gdy zaś odpuścimy, choćby ze zmęczenia, czy skupienia na czymś innymi, zwolnimy szczęki potrzeb pozostanie cisza, skrawek pustej przestrzeni.

Podczas wysiłku w granicach możliwości tę przerwę wypełnia nieprzebyta radość spełnienia.

 

DOŚWIADCZENIE POLECAM PRZEŻYWAĆ NA ŁONIE NATURY.

Weź głęboki wdech i z westchnieniem wypuść powietrze.

Poczuj jak wszelkie napięcia, zmartwienia, problemy opuszczają ciebie.
Ciało się rozluźnia, tafla myśli wygładza, a umysł zamiera w oczekiwaniu.

Weź głęboki wdech i poczuj jak wokół otacza Ciebie ogromna pusta przestrzeń.

Jest ona miejscem na Twoją niczym nieograniczoną ekspansję.

Pozwól sobie powiększyć się tak bardzo jak tylko możesz. Wypełnij każdy jej skrawek, aby móc w niej rozwinąć swój potencjał.

Pozostań z nim w ciszy przez dłuższą chwilę.

 

 

UWAŻAJ CZEMU POŚWIĘCASZ UWAGĘ!

Pomyślałem sobie, że każda osoba czytająca ten wpis może potraktować go jako akceptację WYZWANIA.

Odszukaj w swoim wnętrzu pragnienie spokoju, samotności, poświęcenia sobie czasu – odnalezienia siebie poprzez działanie – osiągnięcie czegoś tylko dla siebie.

Nie musi to być wyzwanie związanie z fizycznością – nie musisz biec 40 km, nurkować, skakać ze spadochronem, ale jeśli na koniec sprawi Ci to ogromną radość – to widocznie jest własnie to!

Co, jako pierwsze przychodzi Tobie na myśl? Zapisz ten pomysł!

Spróbuj przekuć to pragnienie na niesamowitą dawkę wewnętrznej radości, dumy, zadowolenia z siebie. Warto bowiem poświęcać sobie maksimum uwagi 🙂

Dla mnie tą chwilą było wejście na szczyt – te ostatnie 100 metrów nadludzkiego wysiłku (ledwo, ledwo…) i odpuszczenia w chwili gdy osiągnąłem cel. W pewnych momentach było ciężko, ale euforia na samym szczycie była tego warta. No i widoki! 🙂

Nie musisz tego publikować:)
Ale jeśli masz ochotę daj mi znać w poniższym komentarzu!

#podrozponowespojrzenie

 

(Ten artykuł jest częścią cyklu
„Podróże w poszukiwaniu siebie”:
Część I Pustynia – trwanie w zmianie

Część II Szczyt – granice wytrzymałości

Część III Puszcza – doświadczenie współistnienia)


Zapraszam do kontaktu lukasz@nowespojrzenie.pl