MENU

Medytacja
– podstawy mojej praktyki

0
1033
0
W ostatnim czasie, początkach 2021 roku, mam okazję dzielić się moim doświadczeniem z medytacją w ramach cyklu spotkań w Poznańskiej Kooperatywie Spożywczej. Niniejszy artykuł powstał w oparciu o podsumowania jakie przesyłałem do uczestników, pytania i historie, które tam przytoczyłem.

Wprowadzenie

Do medytacji miałem kilka podejść. Jak do wielu spraw, które wracały do mnie cyklicznie i fraktalnie, wpierw nieśmiało, a potem z coraz większym impetem i impaktem na moją codzienność. Jednym z kolejnych początków tej przygody były warsztaty Dragon Dreaming (o medytacji wspominałem również w kontekście mojej praktyki terapeutycznej i nie tylko). W myśl psychologii zorientowanej na proces wyklejałem na podłodze papierową taśmą kwadrat o wielkości ok. 1-1.20 metra i każdy uczestnik, zanim jeszcze zaczęliśmy dzielić się swoimi marzeniami, miał w nim spędzić pewien czas. To miejsce symbolizowało indywidualną, suwerenną przestrzeń, a uczestnicy wchodzili do niego z intencją: „To moja przestrzeń. Wypełniam ją sobą. Jestem tu tylko ja. Pozostaję w pełni kontaktu z samym sobą.”
Niektórzy nie chcieli z niej wyjść! – tak było im dobrze. Po raz pierwszy od długiego czasu mieli okazję znaleźć się w miejscu bez niczyich obcych myśli, bez emocji należących do innych ludzi, pozbawieni całego zgiełku nieświadomości społecznej. Cisza i kontemplacja siebie.
Do tego stanu można dążyć. A gdy się osiągnie, jak wiele różnych wyzwań i celów, pójść z tym doświadczeniem i umiejętnością dalej.
Ile osób, tyle pragnień, które zapraszają nas w przestrzeń medytacji – może to być potrzeba spokoju, uspokojenie galopujących i niekontrolowanych myśli, potrzeba zrozumienie swojego stanu

Pomoc poszukiwana

Jest kilka pomocy, skrótów, niewielkich ułatwień, które na tej drodze przydały mi się i może być tak, że i dla Ciebie okażą się pomocne.

 

1. ubiór

– wygodny, ciepły, luźny, najlepiej naturalny. Gdy praktykujemy z innymi najlepiej w stonowanych, nie zwracających zbytniej uwagi kolorach.

2. miejsce

– dobrze, gdy zawsze to samo.

3. czas

– regularność pomaga i w tym przypadku. Przyzwyczajenie potrafi być potężnym wsparciem i odciążeniem dla siły woli. Korzystajmy więc z niego świadomie.

4. pozycja

o niej kilka słów więcej:

– siedzenie to pozycja oparta na 3. punktach podporu – dwóch nogach (kolanach w siadzie tureckim, czy półlotosie, stopach w przypadku krzesła), które zbierają mniej więcej 30% ciężaru oraz co oczywiste miednicy. W moim przekonaniu i doświadczeniu podparta pozycja siadu słowiańskiego również robi robotę.
– kręgosłup prosty, ale nie napięty, lędźwiowy odcinek rozluźniony, ramiona lekko do tyłu, broda wycofana, dodatkowo wrażenie „rośnięcia kręgosłupa” – poprzez wyobrażenie sobie, że głowa, na samym czubku ma sznurek, który ciągnie w górę

 – wzrok w podłogę 1,2 – 1,5metra przed Tobą lub w określony punkt, który pozostaje w bezruchu (np. świeca). Proponuję aby, szczególnie na początku, oczy były otwarte. Aby je zamknąć nie przełączając ciała automatycznie w stan odpoczynku-nieświadomości – warto ruch zamykania-otwierania wpierw poćwiczyć w czasie spokojnego wdechu-wydechu.
Patrzymy na coś intensywnie, obserwujemy oddech, po czym powoli na wdechu/wydechu zamykamy oczy nadal patrząc intensywnie. Przy zamkniętych oczach przez jakiś czas nadal „widzimy” to, co widzieliśmy przy otwartych. Po minucie dwóch możemy przestać, wykonując inne czynność w trakcie medytacji. Ważne, aby próg przejścia został przekroczony w sposób świadomy.

– siedząc w pozycji możliwie rozluźniamy ciało zachowując uważność (napięcie skupienia)

5. praktyka na start

– oddech nie pozwala myśleć – a zatem zaczynamy od jego obserwacji, np. w nozdrzach, lub pogłębiamy na przeponie rozluźniając spięte partie ciała. Ponoć gdy skupiamy sie na oddechu nie możemy wykonywać żadnej innej czynności. Możemy również oddechy liczyć – od 1. – 10. i z powrotem lub znów od 1.

 

– obserwacja myśli – umiejętnie przełączamy się pomiędzy nimi wracając do oddechu lub wrażenia pustego umysłu. Nie dryfujemy tam gdzie nas niosą, a uczymy się zachowywać uważność.

 

– zajęcie umysłu czymś nierozwiązywalnym – do tego przydatne są koany powodując chwilowe jego zawieszenie, np.:

Jeśli ja obserwuję myśli, to kto je myśli?

Klaskam dwiema dłoniami. Jaki jest zatem dźwięk jednej dłoni?

 

– pytania transcendentalne zgłębiające naszą naturę:

Kim jestem?

 

– lub procesy wyobrażeniowe:

wyobraź sobie jabłko, poczuj jego zapach, obejrzyj kolory, zauważ, czy jest dojrzałe.
Dotknij, poczuj jego skórę.
Wniknij przez skórkę – jaki jest jego miąższ.
Idź dalej i wejdź do gniazda nasiennego. Poczuj się tu jak u siebie.
Pobądź tu, w przestrzeni swojego centrum.
(otwiera kanał centralny, który zestraja nasz układ przywspółczulny (odpoczynek)
6. wyższy umysł

– punkt „niemyślenia automatycznego” daje nam prostą możliwość utrzymania myśli w ryzach – znajdujemy punkt za oczami, na przecięciu tkanki miękkiej – bocznej czoła. Z punktu „z którego patrzymy” przesuwamy świadomość 1,5cm w górę i półtora centymetra do tyłu. Następnie z tej przestrzeni utrzymujemy uważność.

 

7. czas

Już kilka minut ma na nas pozytywne działanie. 3-6minut skutecznie niweluje stres i kładzie fundament pod uważność. Z przeczytanych materiałów wynika, że powyżej 20. minuty zaczynają się trwałe procesy zmiany – ciało uczy się na nowo bycia i życia w rozluźnieniu.

Z doświadczenia dobrze medytuje się rano, zaraz po wstaniu gdy umysł nie przełączył się jeszcze w tryb działania.
Po śniadaniu albo przed obiadkiem też jest dobrze 😉
A przed pójściem spać daje szybkie zasypianie i wyraziste sny.

 

 

Każdego zachęcam do tego doświadczenia!
I do podzielenia się wrażeniami w tej, czy innej grupce, lub prywatnie.

 

 

Dla chętnych kilka słów więcej o medytacji na blogu:

https://nowespojrzenie.pl/portfolio/14-medytacja-i/

https://nowespojrzenie.pl/2018/12/13/medytacja-wielopoziomowy-stan-istnienia/

 

I odrobinę na temat Minimalizmu – to jeden z elementów pomocnych w odzyskiwaniu uważności (wychodzeniu z natłoku wszystkiego i zrozumieniu tego co moje-niemoje, potrzebne-niepotrzebne:

https://nowespojrzenie.pl/2019/05/03/minimalizm-w-duchowosci/

 

Dodatkowo ciekawy dokument, którego urywek oglądaliśmy na spotkaniu – prezentacja drogi wu-wei – The Art of Effortless Living – czyli sztuki bezwysiłkowego życia.

 

A z Daicho miałem przyjemność zdobywać swoje pierwsze doświadczenia w siedzeniu ZEN w ramach https://integralzen.org/.
Trafiłem na jego godzinny wykład o początkach z medytacją – właściwej pozycji.
Polecam. Bycie nieruchomym w ruchomym życiu ma swój urok. A Daicho… cóż… ma wielki dar.


Zapraszam do kontaktu lukasz@nowespojrzenie.pl